You are here
Home > Rozrywka > Miasto Niegodziwości. Odcinek 2

Miasto Niegodziwości. Odcinek 2

miasto-niegodziwosci-odc2
By Adrian Diego Stan

Banda „Redhead Lady” miała swoją melinę w zaskakującym miejscu, bo w centrum miasta. Mieściła się w piwnicy sklepu ze słodyczami, który był przykrywką dla nikczemnej działalności szajki. Lady i jej zbiry trudnili się przemytem siana z alpejskich wzgórz. Ich przywódczyni  była ponętna, urodziwa i rudowłosa, a tym, co fascynowało jej popleczników najbardziej, był fakt, że Lady skrywała sekret.

– Słuchajta chłopaki, dostałam cynk! – przemówiła, emanując swoim blaskiem. – Musimy być czujni, bo Scabby ponoć szykuje się na nas.

– Skąd wiesz? – zapytał Gousto.

– Mam swoją wtykę w wydziale przestępczości zorganizowanej – odparła Lady i odrzuciła powabnym ruchem grzywkę z czoła. – Na bardzo wysokim stanowisku.

Banda działała już od kilku miesięcy, a na ich koncie było już kilka niezłych szmugli. Duma rozpierała Lady,  ponieważ miała prywatne powody, aby zemścić się na Scabbym. Tym razem łysonosy inspektor będzie ostatecznie skończony. Na zawsze.  Na wieczność. Po wsze czasy.

Budynek Króliczej Policji mieścił się w południowej części miasta. W sali konferencyjnej biała smuga oświetlała pyszczki słuchających wykładu królików. Scabby dwoił się i troił, aby przekazać kolegom swój chytry plan.

– No i wtedy ich schwytamy… Rozumiecie?

– Taaaaaaaak! – krzyknęli chórem. – Jesteś genialny!

Opuchły z dumy Scabby kątem oka obserwował siedzącą w pierwszym rzędzie Poly. Zauważył, że dużo notowała. Pewnie w szkole była kujonem, pomyślał. Zupełnie nie przypominała Rosie, która  była zabójczo piękna, aż zapierało dech w piersi, brązowooka, z rudawo- złotym futrem. Kochał ją. Teraz był w otchłani samotności z parchatym, łysym nosem, o którym nikt nie pozwalał mu zapomnieć. Poly była inna, delikatna, dziewczęca i, co najważniejsze – była brunetką.

– Inspektorze, to wspaniały plan! – krzyknęła trochę zbyt entuzjastycznie Poly.

– Ucz się młoda! – uśmiechnął się M.J. pierwszy raz od dawna. – Jedziemy zbadać teren, zbieraj się!

– Tak jest! – zasalutowała z rozbrajającym, dziewczęcym uśmiechem.

Scabby i Poly ruszyli w stronę wyjścia. Nagle przed nimi stanął o głowę wyższy i trzy brzuchy grubszy od Scabbiego komendant.

– Scabby, nie zawiedź mnie cholero! – zarechotał i posapując powlókł się ociężale do swego gabinetu.

Otyły komendant patrzył podejrzliwie na parę oddalających się śledczych. Coś mu podpowiadało, że Scabby sobie nie poradzi. W zasadzie był tego pewien.

Rozpracowanie bandy Redhead Lady było dla Scabbiego nadzieją na powrót do elity śledczych. Po odniesieniu sukcesu, w który wierzył, miał odrodzić się jak Feniks z popiołów, liczył na awans, a przede wszystkim, był to dobry sposób aby zapomnieć o niej. Na zawsze.

Łamiąc wszystkie możliwe zasady przepisów ruchu drogowego, mknął żółtym pojazdem i rozmyślał.

– Black, zatrzymamy się na chwilę, muszę kupić sobie coś na ząb.

Poly, przewróciła oczami, ale nie powiedziała słowa. Sama czuła głód i pomyślała, że również zrobi zapasy, w końcu czeka ich całodzienne badanie terenu.

Scabby, zatrzymał swoją pandę na parkingu sklepu „Świnki i rodzynki”. Był ich stałym klientem i posiadaczem platynowej karty „Top nabywca”. Po odejściu Rosie jedyną radość odnajdywał w pałaszowaniu rodzynków. Tylko te słodycze trzymały go przy życiu, rodzynki miały kolor jej oczu.

Świnki i Rodzynki (rys. by Adrian Diego Stan)
Świnki i Rodzynki (rys. by Adrian Diego Stan)

– To co zawsze, Holly! – wykrzyczał już w progu sklepu.

– M.J.! Co za niespodzianka! Myślałam, że dziś cię nie zobaczę – zachichotała Holly, która od kilku miesięcy pracowała w „Świnki i rodzynki”. Od tego czasu znała też M.J’a, w końcu bywał tu codziennie.

Scabby umieścił cała garść rodzynek jumbo w pyszczku i bełkocząc poczęstował Poly. Policjantka dała radę zjeść tylko jeden łakoć.

– Uuuu jakie słodkie! Jak pan może tyle tego zjeść – połknęła rodzynek z miną kota, który wykonuje pewną czynność… często na pustyni.

– To jedyna słodycz w moim parszywym życiu. – Prawie się uśmiechając, pożegnał się z Holly.  – Jedziemy dalej, Black,  gap się przez okno i wypatruj czegoś podejrzanego.

Jechali wzdłuż najruchliwszej ulicy w mieście. Nagle Scabby przypomniał sobie, że zapomniał reszty za rodzynki. Zahamował ostro. Poly o mało nie uderzyła w przednią szybę nosem. Zanim spostrzegła co się dzieje, jechali już w stronę przeciwną, w kierunku sklepu.

 

Autorka tekstu: Aguleks

 

Już za tydzień kolejny odcinek „Miasta Niegodziwości”!

6 thoughts on “Miasto Niegodziwości. Odcinek 2

Dodaj komentarz

Top