You are here
Home > Rozrywka > Miasto Niegodziwości. Odcinek 4

Miasto Niegodziwości. Odcinek 4

rys. Adrian Diego Stan
rys. Adrian Diego Stan

– Hej hoooo, hej hoooo tak wiruje cały świat! – dochodziło z ostatniego piętra apartamentowca na Dandelion Street. Głośne towarzystwo już od kilku godzin zakłócało spokój sąsiadom, ale ci zaciskali tylko zęby i znosili z pokorą kolejną dawkę głośnej muzyki.

– Ale imprezka! – wrzeszczał Herbert do podchmielonej już Cleo. Dziewczyna miała wyraźnie dosyć, jednak nie chciała okazywać, że wolałaby obejrzeć komedię romantyczną niż uczestniczyć w tym chlaniu. Wiedziała, że przynależność do gangu Lady zobowiązuje. Ona przecież kochała Herberta i nie mogła się sprzeciwiać.

– Taaak, jest super!  – odparła, ukrywając ziewanie. – Kiedy nadejdzie kolejna porcja siana? – udała zainteresowanie tym brudnym interesem.

– Jutro. To twój debiut, skarbie. – Cmoknął ją w biały nosek. – Nie zawiedź mnie, bo Lady nie wybacza n i k o m u!

Cleo zapewniła go, że nie zawiedzie. Następnie, czując zbyt duże stężenie alkoholu w wydychanym powietrzu, rozejrzała się czy nikt jej nie obserwuje i chwyciła za komórkę.

 

Scabby wytężał wzrok w ciemnej piwnicy. Potknął się już kilka razy o własne łapy. Bolał go łokieć i czuł, że ma zadrapane kolano. Nigdzie nie mógł znaleźć włącznika światła. Macał łapką po ścianie w nadziei, że uda mu się rozświetlić mrok.

– Jest! – krzyknął zbyt głośno i zrugał w myślach samego siebie. – Niech stanie się światłość!

Stała się. Oczom M.J’a ukazał się kopczyk usypany jakby ze złota. Błyszczał w świetle żarówki, mamił swoim kolorem. Scabby jak zaczarowany nie mógł się poruszyć. Nagle jakiś łoskot obudził go z letargu. Nie zwrócił jednak na niego uwagi. Wpatrywał się w to co miał przed sobą. To go jakby wołało. Podszedł bliżej i zanurzył łapkę w stogu błyskotek.

– Maj preszys – wydobyło się z zahipnotyzowanej mordki Scabbiego. – Jeszcze nigdy nie widziałem tak dużo rodzynek jumbo na raz.

Rozejrzał się dookoła. Wokół kopczyka jumbo stały kartony z cukierkami, słodyczami i łakociami, niczym dworzanie wokół tronu króla.

Nagle przypomniał sobie po co tu przyszedł i uderzył się w policzek, żeby otrzeźwieć.

– To jest zwykła piwnica, która stanowi magazyn sklepu, fak! – Zacisnął pięści. – Czyżby to był mylny trop?

Na górze w sklepie Holly wytoczyła się z toalety masując sobie brzuszek. Obfity obiad dawał jej się we znaki.

– Ech! Chyba wyjdę wcześniej. Mam dosyć! – Zaklęła. – Nie dam się więcej namówić na suszi-susz – Wykrzywiła pyszczek z odrazą i ruszyła do wyjścia.  – O! Czemu ta klapa jest uchylona?

Szybkim ruchem łapki zatrzasnęła wejście do magazynku. Następnie, lekko się zataczając z bólu, wyszła ze sklepu. Przekręcając klucz w zamku myślała tylko o tym, aby znowu usiąść na kibelku.

impreza z Gousto przy mikrofonie (rys. Adrian Diego Stan)
impreza z Gousto przy mikrofonie (rys. Adrian Diego Stan)

Cleo już piąty raz wybrała numer i próbowała nawiązać połączenie. – Niech to! – Czuła, że wpada w panikę. – Nie teraz, odbierz, to ważne! – Prawie łkała.

Po szóstej próbie zrezygnowała. Musi wdrożyć plan B. Wyjęła drugi telefon, wybrała numer i rzekła:

– Chubby?! Sprawa się rypła, musisz pojechać sama, notuj adres. Musisz go ostrzec! Dzięki!

Nagle ktoś złapał ją z tyłu za ramiona. Drgnęła.

– Bawimy się! – Zawył rozbawiony Gousto. Zwrócił się do rozbawionych gości i zaproponował – Teraz wam zaśpiewam! – Potoczył się śladem węża w stronę sceny.

– Chubby wszystko załatwi, na pewno – pomyślała Cleo.  – Nie możemy go zawieść.

Gousto zaczął śpiewać.

 

Autorka tekstu: Aguleks

2 thoughts on “Miasto Niegodziwości. Odcinek 4

Dodaj komentarz

Top