You are here
Home > Królik Miesiąca > [KRÓLIK MIESIĄCA] Ryszard – agent 077

[KRÓLIK MIESIĄCA] Ryszard – agent 077

Prezentujemy Królika Października – Ryszarda!

Ryszard to królik czynu. Mimo niełatwego życia – sporą jego część spędził w uniwersyteckim laboratorium – jest pełen energii i aktywnie działa w króliczym wywiadzie. Jego opiekunka przesłała nam opowiadanie o nim. Poczytajcie!

„Rysiek jednym zwinnym skokiem powalił na podłogę intruza. Przygniótł go swoim ciałem do ziemi i wysyczał przez zęby.

-Imię, kryptonim i czego tu szukasz?

-No co ty – wykrzyknęła przerażona Pyza – puść! No puść mnie! Oddychać nie mogę!

-Nie żartuj sobie ze mnie! Mów szybko co tu robisz!

-Mam na imię Pyza i jestem gościem u Twoich Ludzi. Oddychać nie mogę! Ratunku, wariat!!!

Rysiek powoli i z godnością zsunął się z króliczki, odszedł na bok i z wielkim niedowierzaniem zaczął się jej przyglądać.

-No mów szybko! – kto cię przysłał?

-Nikt! – no co ty, zwariowałeś? Ja tu ze swoimi dziećmi przyszłam mieszkać. Jestem samotną matką a twoja Pani zabrała nas ze Strasznego Miejsca. Mam tu czekać na adopcję. A ty co taki nerwowy jesteś? Testowali coś na tobie czy co?

Rysiek był mocno zaniepokojony, „czerwona lampka” w jego głowie świeciła niezwykle silnym światłem… bo niby skąd ona wiedziała o testach…

Ryszard w akcji (fot. by Dorota)
Ryszard w akcji (fot. by Dorota)

         Ryszard nie był zwykłym królikiem, pochodził z laboratorium Uniwersytetu Warszawskiego, ale wbrew temu, co sądzili ludzie, nie przeprowadzano na nim badań. Trafił tam, aby pod okiem prawdziwych zawodowców przejść specjalne szkolenie. Zarówno „Pingwiny z Madagaskaru” jak i Świnki Morskie z „Załogi G” były bardzo zadowolone z postępów, jakie poczynił. Po serii bardzo trudnych i naprawdę wyczerpujących ćwiczeń, po wielu nieprzespanych nocach i po zdaniu  niezwykle poważnego egzaminu uzyskał kryptonim 077. Świnki i Pingwiny odleciały za ocean szkolić kolejnych agentów – szpiegów, a on dostał swoje pierwsze zadanie. Musiał przedostać się do domu emerytowanego Agenta 011, zwanego Schiza i tam zamieszkać na stałe. Ten miał mu przekazać wszystkie swoje kontakty i w miarę potrzeb służyć pomocą i radą.

         Rysiek zdawał sobie sprawę z zaszczytu jaki go spotkał i był niezwykle podekscytowany, i być może właśnie to spowodowało, że zadanie okazało się być nieco trudniejsze niż się tego spodziewał…

Kamuflarz (fot. by Dorota)
Kamuflarz (fot. by Dorota)

         Namiary na Rodzinę, w której przebywał Agent Schiza, podano mu bez oporów, akcja przemieszczenia z Uniwersytetu do przychodni weterynaryjnej przebiegła bez zarzutu, ale tu napotkano pierwszą przeszkodę – wakacje! Razem z wakacjami zniknęła część ludzi i jego Rodzina też. Na dodatek jego świetne przebranie „wsiowego głupka” spowodowało, że postanowiła przygarnąć go Pani Weterynarz. Ale wtopa!!

         Rysiek dobrze pamiętał szkolenie. Pobyt w nowym domu rozpoczął więc od przeprowadzenia dywersji. Po pierwsze obsikał z półobrotu ścianę, a że był raczej duży, obsikał ją naprawdę uczciwie. W poczuciu dobrze spełnionego obowiązku czekał co się stanie. Niestety, Państwo posprzątali i nie zrobili nic więcej. Musiał więc podjąć bardziej drastyczne kroki, zdecydował się na obgryzienie ściany, potem butów, potem pościeli, próbował porysować pazurkami podłogę i meble. I nic!

W akcie desperacji wcisnął się za biurko i z wielkim zapałem bardzo dokładnie pogryzł wszystkie znajdujące się tam kable. Zrobił to naprawdę uczciwie i sumiennie.

Tego było dla Ludzi za dużo i Rysiek z powrotem był do oddania.

Teraz pozostało już tylko czekać aż skończą się wakacje i będzie można przenieść się do swojej Rodziny.

Widać mnie? (fot. by Dorota)
Widać mnie? (fot. by Dorota)

         Okazja nadarzyła się szybko. Pani przyszła w odwiedziny do schroniska dla królików, w którym Rysiek  akurat przebywał i przyniosła dużo smakołyków. Agent zareagował szybko i po prostu wskoczył na jej kolana udając, że interesuje się głównie jedzeniem. Zachwycenie człowieka było ogromne. Ryszard z wielką godnością znosił wszelkie miziaki bo już wiedział! – udało się! Zaraz pojedzie do Schizy i będzie mógł zgłosić się jako Agent Aktywny!

Tup tup (fot. by Dorota)
Tup tup (fot. by Dorota)

Tę chwilę nieuwagi, jaką poświęcił retrospekcji jawiącej się w jego głowie w czarno-białych barwach, mógł przypłacić życiem swoim i emerytowanego agenta 011. Pyza jednym zgrabnym skokiem znalazła się obok niego i unieruchomiła agenta płynnym ruchem. Trzeba przyznać, że uczyniła to z gracją i wprawą którą mógł mieć tylko ktoś działający w terenie.

-Jestem Pyza, to mój kryptonim – wysyczała agentka – jestem tu aby razem z tobą szkolić młodych agentów, którzy przybyli ze mną. Kwatera główna na Uniwersytecie zniszczona przez obcy wywiad, zapewne fretki. Pingwiny są w niewoli, „załoga G” walczy teraz o życie na równinach Mongolii, jako wsparcie mają jedynie nieliczne żyjące tam króliki. Grupa którą spróbujemy sformować z młodych agentów będzie ich jedyną nadzieją. – Wypowiedziawszy te słowa odsunęła się na bok i pozwoliła agentowi zaczerpnąć tchu i odpowiedzieć.

-Czyli to dlatego nie mogę znaleźć meldunków w gazetach od tak długiego czasu, a te które docierają do mnie nie mają sensu! – wykrzyknął 077. Trzeba natomiast przyznać, że do poszukiwania meldunków Ryszard przykładał się nadzwyczajnie.

-Fretki przejęły nasze maszyny szyfrujące, ale naszym agentom udało się zniszczyć klucz szyfrowy. Podobno ściągnęli nawet jeża geniusza aż z Uzbekistanu, aby rozgryzł maszynę, jednak jak na razie bez skutków.

-Czy mówi ci coś kryptonim Schiza? – pozornie zmienił temat Ryszard.

-Legendarny agent 011? Z tego co wiem ma niemalże czterdzieści lat. Mówi się, że to dzięki specjalnej diecie, ale nieoficjalnie wiadomo, że to przez leki jakimi szprycowali go kiedy wpadł podczas jednej z misji. Sam jeden rozpracował cały wywiad żółwi, dzięki niemu ich plany zdobycia lądu spełzły na niczym. Podobno wysadził ich kwaterę główną.

-Tak, a ludzie po dziś dzień myślą, że to co wydarzyło się w Czarnobylu w 1986 to wybuch reaktora!

-Nie rozumiem jednak do czego zmierzasz…

-Ten legendarny agent jest tu w tym mieszkaniu. Będzie nam służył radą podczas przeszkalania młodzików.

Ryszard popatrzył się z uwagą na Pyzę. Jej postawa nie wyrażała strachu, była bardziej wyzywająca, niż niezdecydowana. Po rozmowie, którą odbyli, wiedział, że razem im się uda, wyszkolą świetnych agentów, którzy uratują „załogę G”, a być może i cały króliczo-świnkowomorski wywiad.”

Autorzy: Dorota i Przemek

Gratulujemy!

2 thoughts on “[KRÓLIK MIESIĄCA] Ryszard – agent 077

Dodaj komentarz

Top