You are here
Home > Rozrywka > Miasto Niegodziwości. Odcinek 5

Miasto Niegodziwości. Odcinek 5

rys: Adrian Diego Stan
rys: Adrian Diego Stan

Redhead Lady była wyjątkowo niezadowolona ze swoich współpracowników. Rzucała mięsem od rana, ciskała gromami, a jej oczy pałały żądzą mordu.

Gousto i Herbert nie wiedzieli gdzie schować wzrok, nie rozumieli, kto ich zdradził? Dlaczego nowa dostawa siana nie dotarła? Gdzie właściwie podziało się alpejskie siano? Banda Lady była niepocieszona, zdezorientowana i oszołomiona.

– Herbert jak mam spojrzeć jej w oczy? – prawie łkał przestraszony Gousto. – Jestem zdruzgotany! – Wzniósł łapki do góry.

– Dobra głąby! – wrzasnęła Lady. – Jak zwykle nie podołaliście, co mnie szczególnie nie dziwi. Na szczęście kret w policji mnie nie zawiedzie. Sianko przepadło, ale mam nowy hipernikczemny plan.

– Ten blamaż się nigdy nie powtórzy, przyrzekam! – zebrał się na odwagę Herbert. „Chwycił w dłoń piasku, piekielne wzywał potęgi, klął się przy świętym księżyca blasku, lecz czy dochowa przysięgi?”*

Lady i Gousto popatrzyli na niego z politowaniem, po czym zaczęli snuć plan. Tym razem nie o przemycie siana. Plan dotyczył Scabbiego i nie będzie mu miło, gdy wcielą go w życie. Okrutna banda, napawając się swoim złem, zajęła miejsca w swoich BMW. Jechali tam, gdzie na pewno go zastaną. Wiedzieli, jaką ma słabość.

Redhead Lady. (Rys: Adrian Diego Stan)
Redhead Lady. (Rys: Adrian Diego Stan)

– Haloooooooooooo, halooooooooooo! – Scabby darł się wniebogłosy. – Czuję się osaczony!

„Czyżby Holly ogłuchła? W dodatku komórka nie ma zasięgu. Muszę wymyślić głupawą wymówkę, aby chłopaki się znowu ze mnie nie śmiali. Ile godzin już tu siedzę” – rozmyślał.

Poly krążyła już drugą godzinę po okolicy. Gdy stanęła przed progiem „Świnki i rodzynki”, zaskoczyło ją to, że sklep jest zamknięty na cztery spusty. Żółta panda Scabbiego stała na parkingu.

– Więc nie wrócił do domu – skojarzyła fakty młoda policjantka. Zmartwiła ją wyłączona komórka M.J’a. W ogóle to wszystko nie trzymało się kupy.

–  Zgłoszę zaginięcie – błysnęło jej w głowie. Jak pomyślała, tak zrobiła.

W Komendzie Głównej Króliczej Policji komendant zwołał odprawę.

–  Musimy go znaleźć – sapnął i pomasował skronie Gaculius. – Im dłużej gdzieś siedzi, tym większy wstyd dla firmy. Starczy tego! Pearl, Ray i Cone jedźcie do tego świńskiego sklepu, może znajdziecie jakieś ślady.

Poly przestępując z nogi na nogę oczekiwała ekipy wysłanej z odsieczą. Bała się, co pomyśli Scabby, że to ona ich wezwała, ale teraz jego życie było najważniejsze. Dlaczego tak o nim myśli? Czemu się o niego martwi? Przecież to jej pierwszy dzień pracy.

Chłopaki z komendy sprawnie zajęły się wyważeniem drzwi do sklepu. Zwłaszcza że roleta antywłamaniowa nie była opuszczona. Weszli z kocią zgrabnością i szybko przeszukali teren. Nagle Ray zauważył smugę światła dobiegającą z piwnicy. Natychmiast to zasygnalizował, wykonując znaki migowe.

– Johnny, wchodzimy – powiedział bezgłośnie.

Pearl delikatnie skinął głową, dał znak i oddział uzbrojony po zęby wkroczył do piwnicy. Zobaczyli go. Leżał na brzuchu pośród rozrzuconych rodzynek. Poly, która weszła jako ostatnia, widząc swojego mentora rzuciła się w jego stronę. Johnny chwycił ją w ostatniej chwili.

– Nie! Nie pomożesz mu. – wyszeptał ze łzami w oczach. – Cone, dzwoń po coronera. Boże! To nie może być prawda…

Scabby w rodzynkach (rys: Adrian Diego Stan)
Scabby w rodzynkach (rys: Adrian Diego Stan)

Autorka: Aguleks

 

*Adam Mickiewicz „Świtezianka”

3 thoughts on “Miasto Niegodziwości. Odcinek 5

Dodaj komentarz

Top