You are here
Home > Rozrywka > Miasto Niegodziwości. Odcinek 9

Miasto Niegodziwości. Odcinek 9

o-odc9
rys. Adrian Diego Stan

– Puszczaj szczurze! – wrzeszczał Gaculius. – Zapłacisz za to Lady! – darł się, aż ledwo łapał oddech.

Gousto i Herbert pojmali Gaculiusa, który nadjechał napawać się przechwyconym łupem. Zamotany sznurkiem wyglądał jak słabej jakości baleron. Wiedział, że zechcą wydębić od niego szyfr zamka. Postanowił zaciąć się w sobie i nie zdradzić kodu.

– Lady, możesz powiedzieć swoim przydupasom, że wszelkie sztuczki na nic. Nie zdradzę wam ani jednej cyfry – odparł z dumą komendant.

– Haha, bawisz mnie Gaculiusie – posłała mu jeden ze swoich uroczych uśmiechów. – Moi chłopcy  są biegli w sztuce torturowania – dodała, po czym zwróciła się do swoich podwładnych:

– Wiecie co robić.

Gaculius przełknął ślinę. Pożałował, że tak się uniósł dumą, ale postanowił wytrwać jak najdłużej. Pot perlił mu się na czole, puszyste uszy wisiały bezwładnie na karku. Jak długo wytrzymam? – pytał sam siebie. Chłopcy faktycznie tortury mieli opracowane do perfekcji.

Głowa komendanta opadła bezwładnie na pierś. Nie miał już siły. Czuł, że traci samozaparcie, oczy zachodziły mu mgłą, a w uszach słyszał własny, przeraźliwy śmiech. Łaskotanie w pampuchy było najnikczemniejszą torturą, jaką mógł zgotować jeden królik drugiemu. Wiedział, że nie może pęknąć. Myśli krążyły gdzieś poza nim. Niech to się wreszcie skończy – łkał.

– Wyyyyssssssttttaaaarrrrrczyyyyyyyyyyyyyyy! – zawył Gaculius. – Chcę porozmawiać – wysapał.

– Pęka – odparł zadowolony Herbert. – Już boli mnie łapa od łaskotania.

– Chcę wykonać tylko jeden telefon – prosił błagalnym tonem.

– Chyba śnisz, tłumoku! – wycedziła przez zęby Lady. – To my wykonamy jeden telefon – wyciągnęła różową Nokię.

rys. Adrian Diego Stan
rys. Adrian Diego Stan

Komenda zdawała się ruszyć z posad,  gdy sekretariat przekazał informację o pojmaniu Gaculiusa. Postawiono na nogi wszystkich ludzi. O całym zamieszaniu poinformowano ją. Dora Lamb przyjęła wiadomość z charakterystycznym spokojem. Na zewnątrz była groźną Komendant Główną, ale teraz gdy jemu grozi niebezpieczeństwo, w środku stała się kruchą króliczką.

Plan Scabbiego uległ modyfikacjom. Teraz życie komendanta stało się priorytetem. Kwota okupu była nierealna. Lady zażądała… Scabbiego.

M.J. w kamizelce kuloodpornej dopinał plan na ostatni guzik. Nie przypominał ciapowatego łysonosego królika, który żenował wszystkich wokół. Poly patrzyła na niego oczarowana, wiedziała, że nie ma u niego szans. Dla M.J’a istniała tylko Rosie.

– Black! – przywołał ją do pionu Scabby. – Nie śpij!

– Jestem gotowa panie… eeee M.J. – oblała się rumieńcem jak pensjonarka.

– Dobra! Króliki! Dobierzemy im się do tyłków! Jedziemy! – dyrygował zespołem Scabby.

Ruszyli. Za chwilę będzie gorąco i wszystko może się zdarzyć. Napiętą atmosferę odczuwali wszyscy. Bali się. Scabby z Poly jechali razem żółtą pandą.

– Black… Poly, trzymaj się mnie – położył jej rękę na ramieniu, a jej zrobiło się ciepło w środku. – Jedziemy  prosto w paszczę lwa.

– Lwicy – poprawiła go.

 

Autorka: Aguleks

Dodaj komentarz

Top