You are here
Home > Rozrywka > Miasto Niegodziwości. Odcinek 11 – FINAŁ

Miasto Niegodziwości. Odcinek 11 – FINAŁ

rys. Adrian Diego Stan
rys. Adrian Diego Stan

Wszystkie lufy skierowane były na Lady i jej niegodziwą bandę. Do leżącego nieruchomo Scabbiego podbiegła Poly. Oczy miał szeroko otwarte, ale nie reagował na żadne bodźce. Poly potrząsnęła nim i z całej siły uderzyła go w pyszczek.

– M.J., ocknij się, błagam!

Powoli jego wzrok stawał się coraz bardziej normalny. Zamrugał. Zobaczył jej łagodne oczy i uśmiech kojący ból, którego doznał przed chwilą.

– Rosie, moja Rosie… – zapłakał Scabby. – Redhead Lady to Rosie… – Zemdlał, opadając w ramiona Poly.

Wszyscy zgromadzeni wydali odgłos zaskoczenia i zszokowania. Okrutna i piękna Lady tak naprawdę miała na imię Rosie. Weszła na drogę przestępczą po wyłysieniu Scabbiego. Postanowiła zanurzyć się w bagnie niegodziwości, by odreagować „niewyjściowy” wygląd ukochanego. Bagno jednak wciągnęło ją na dobre.

Szajka była otoczona i traciła grunt pod łapami. Gousto i Herbert wypuścili komendanta, który na kocu oczekiwał na karetkę. Cała trójka, trzęsąc portkami, poddała się i rzuciła broń. Rosie vel. Lady zrobiła to jako pierwsza. To był żałosny i prostacki koniec bandy Redhead Lady.

Johnny Pearl widząc, że się spóźnił, czaił się w krzakach, obmyślając jak wyjść z sytuacji z pyszczkiem. Wiedział, że zaraz zostanie zdemaskowany, zdawał sobie sprawę jak kończą krety. On był kretem. Bezczelnym, dwulicowym, zaślepionym łatwym zarobkiem i ponętną urodą Lady – k r e t e m.

Oszukał wszystkich. Narzeczoną Sharti z problemami emocjonalnymi, komendanta i jedynego przyjaciela, jakiego kiedykolwiek miał. To, co mu pozostało, to dobrowolnie wydać się w łapy policji. Ruszył z krzaków wprost do uzbrojonych po zęby kolegów…

Mknąca Panda. (rys. Adrian Diego Stan)
Mknąca Panda. (rys. Adrian Diego Stan)

Redhead Lady skuta kajdankami prezentowała się żałośnie. Jej koledzy wili się jak piskorze. Cała trójka złorzeczyła i zapewniała, że ich genialni adwokaci załatwią cała Króliczą Policję razem wziętą. Gdy mijali podtrzymywanego, osłabionego Scabbiego, ten nie wytrzymał.

– Powiedz mi dlaczego? – zapytał patrząc Rosie prosto w oczy.

-To wszystko przez twój nos. On mnie odrażał… – odparła cicho – Poza tym policjanci tak mało zarabiają…

Scabby spuścił wzrok, po czym zwrócił się do przytulonej do niego Poly. Ujrzał jej rozpromieniony pyszczek i rzekł:

– Wracajmy… już po wszystkim.

Dora na przemian płakała i darła się na Gaculiusa. Komendant miał nadzieję, że Dora da mu wreszcie szansę i wrócą do siebie. Oboje zrozumieli ile dla siebie znaczą.

W Komendzie Głównej odbywało się party. Z jednej strony oblewano udaną akcję, z drugiej smucono się, że Johnny Pearl okazał się być zdradzieckim nasieniem. Jego owocna współpraca z organami ścigania złagodziła mu wyrok, ale na zawsze przekreśliła pracę w policji i przyjaźń ze Scabbim.

– A oto moje aniołki. Aniołki Gaculiusa – zarechotał komendant wskazując na Cleo i Chubby. – Spisałyście się na medal dziewczyny, informując mnie na bieżąco o poczynaniach bandy. Awanse macie w kieszeni.

– Dziękujemy komendancie! – wykrzyczały chórem.

Rosie vel. Lady patrzyła smutnym wzrokiem na śniegowe chmury. Więzienny wikt i opierunek odcisnął piętno na jej urodzie. Zniknęły lśniące, rude włosy, ciuchy z najnowszych kolekcji i kosmetyki upiększające. Cierpiała, ale pierwszy raz od kilku miesięcy wiedziała, że ponosi sprawiedliwą karę.

Żółty fiat panda mknął prosto ku zachodzącemu słońcu. Kierował się na modne, nowoczesne osiedle, gdzie przez rozświetlone okna widać szczęśliwe króliki. On zaczął lubić szczęśliwe króliki…

Lubieżny uśmiech (rys. Adrian Diego Stan)
Lubieżny uśmiech (rys. Adrian Diego Stan)

Świdrujący dźwięk nienaoliwionych kółek, spłoszył ukryte w wysokich trawach bażanty. Postać powolnym ruchem sunęła w kierunku kontenera.

– Halo, halo! Jest tu kto? Kto zamawiał usługi ślusarskie?  –  odezwała się tajemnicza postać i rozciągnęła twarz w lubieżnym uśmiechu…

 

Autorka: Aguleks

Dodaj komentarz

Top