You are here
Home > Królik Miesiąca > [KRÓLIK MIESIĄCA] Pucek, czyli królik, który pucuje

[KRÓLIK MIESIĄCA] Pucek, czyli królik, który pucuje

Prezentujemy Królika Marca – Pucusia!

Pucuś wystosował do nas długi list, w którym z właściwym sobie urokiem opowiada swoją historię. Pamiętajcie, że adopcja królika to najlepszy pomysł, jeśli macie w domu zbyt czysto i nie radzicie sobie z dużą ilością sprawnych kabli. Nikt nie powinien żyć w takich warunkach.

„Witam serdecznie. Puculka adoptowalismy we wrześniu 2016r. Przyznam, że ciężko było nawet z tym żeby się zbliżył do mnie i narzeczonego taki był wycofany w stosunku do człowieka. Sianka nie jadł w ogóle…ledwo co kicał…zresztą on Wam sam opowie 😉

Cześć !
Jestem Pucek..kiedyś zwany Majtkiem.

Mamusia chce mnie zgłosić do tego konkursu bo mówi, że jestem mały ale waleczny i że jej miłość mnie odmieniła 😉
No więc od czego by tu zacząć….
Eh….Moi pierwsi opiekunowie nie robili mi krzywdy, ale nie wiedzieli jak się mną zająć…mieszkałem w szklanym akwarium w którym było bardzo gorąco a do tego ciasno…Żyłem sobie tam 1.5roku bez wypuszczania na wolność…a tak tego pragnąłem patrząc przez szklane szyby….
Czasem mi było smutno, ale dobrze że chociaż dostawałem surowe obierki po ziemniakach..no i tylko tyle….czasem wodę….
Pucek przed adopcją, krótko po przybyciu do DT (fot. Asia)
Byłem dzielny bo wiedziałem ,ze gdzieś czeka na mnie królicza mama która da mi spokojną bezpieczną przystań;)
I tak też się stało….Najpierw wypatrzyła mnie ciotka która przygarnęła i dała pełno miejsca do zabawy i takie długie cienkie suche….coś co jedzą króle ale wtedy o tym nie wiedziałem.
Podobno wyciągałem nóżki sprawdzając co to w ogóle jest bo nigdy nie miałem okazji, a raczej miejsca by sobie na nie popatrzeć i ich użyć…
Ciocia się starała, ale jestem twardym zawodnikiem i nie dałem sobie wmówić, że powinienem jeść te suche badyle.
Długo nikt mnie nie chciał adoptować….Obcięli mi moje klejnoty i zacząłem dużo bobczyć i siurać z półobrotu co nie sprawiało że byłem fajniejszym uszakiem:)
Lecz pewnego dnia jakaś pani przyjechała na spotkanie ze mną do Poznania aż z Gdańska.
Pachniała ładnie, mówiła do mnie łagodnie… dostałem nawet na przełamanie pierwszych lodów mój ulubiony granulat… Przyznam, że jestem przekupny w tych sprawach 😉
Ale potem pojechała sobie beze mnie 🙁 Po kilku dniach wróciła! I zabrała mnie ze sobą <3 Tak samo ładnie pachniała i znowu miała dla mnie smakołyki 😉
Pożegnałem się z moim tymczasowym opiekunem, spakowałem swój mały plecaczek i pojechałem na wyprawę życia 😉
Pucuś po adopcji (fot. by Marcelina)

Nie lubiłem głasków ani kontaktu z człowiekiem… zawsze uciekałem. Teraz uciekam ale mniej i nawet dam się pogłaskać czy pocałować bo te człowieki tyle dla mnie robią, to chociaż coś niech mają 😉

Bobczę cały czas ale mamusia lubi je zbierać, więc postanowiłem zostawiać je dalej ;D No i nie sikam już gdzie popadnie w końcu dorosły ze mnie facet 😉
Brania na ręce też dalej nie lubię, ale nawet nikt mnie nie zmusza:)
Największym moim osiągnięciem jest to, że te badyle zwane siankiem stały się teraz moim ulubionym przysmakiem! No dobra… zaraz po bananach 😀
Czuję się tu bezpiecznie , kochany i chciany 😉

Mamusia mówi do mnie ROBACZKU bo ciągle za nią biegam i przebieram małymi girkami ;D tak się do niej przyzwyczaiłem 😉

Poznałem też piękną białą królinke , lecz na razie wąchamy się przez kratki bo ona ma jeszcze te…”kobiece jajka”. Spodobała mi się, ale gram niedostępnego ;D

Kobiety to lubią!
Lubię tu być….;)
Pucek”
Gratulujemy 🙂

3 thoughts on “[KRÓLIK MIESIĄCA] Pucek, czyli królik, który pucuje

Dodaj komentarz

Top